Update OTA – kiedy samochód, budzi się mądrzejszy niż zasypiał…

Update OTA – kiedy samochód, budzi się mądrzejszy niż zasypiał…

Update OTA – kiedy samochód, budzi się mądrzejszy niż zasypiał😉!

To jest jeden z tych tematów, przy których od razu przypomniała mi się… Tesla.

Ale nie dlatego, że chcę pisać o Tesli.

Tylko dlatego, że pamiętam, jak kilka lat temu, wielu ludzi po raz pierwszy nie mogło uwierzyć, że samochód może… obudzić się rano lepszy niż był poprzedniego wieczoru.

I właśnie od tego bym zaczął…

Kilka lat temu odebrałem kolejną aktualizację oprogramowania do samochodu

Nic niezwykłego.

Wieczorem podłączyłem auto do ładowania, zaakceptowałem instalację i poszedłem spać.

Rano zrobiłem dokładnie to samo, co robię przed każdą podróżą. Kawa. Telefon do kieszeni. Bagaż do bagażnika.

Wsiadłem.

I nagle zauważyłem, że samochód… trochę się zmienił.

Pojawiło się kilka nowych funkcji.

Interfejs wyglądał inaczej.

System działał szybciej.

Kilka ustawień zostało przeniesionych w inne miejsce.

A po kilku dniach zauważyłem coś jeszcze.

Auto sprawiało wrażenie bardziej dopracowanego niż wtedy, gdy wyjechało z salonu.

Pamiętam, że pomyślałem wtedy jedną rzecz.

14 letnia Tesla z ogromnym przebiegiem to normalne auto. Pojechało w włoskiej Toskanii i wróciło przejeżdżając ponad 4000 km. Bez żadnego problemu. Spójrzcie na ten przebieg!!! Soft za każdym razem usprawniał ją na tyle na ile było to możliwe. Dziś ten stary samochód, potrafi o wiele więcej niż w dniu kiedy wyjżdżał z salonu Tesli w Holandii

To chyba pierwszy samochód, który starzeje się zupełnie inaczej niż wszystkie poprzednie

Bo przez dziesiątki lat byliśmy przyzwyczajeni do bardzo prostego schematu.

Kupujesz samochód.

Mija pięć lat.

Jest dokładnie takim samym samochodem.

Może trochę bardziej zużytym.

Pewnie z nowymi oponami.

Może po wymianie amortyzatorów.

Ale jego możliwości praktycznie się nie zmieniają.

Samochody elektryczne, a właściwie samochody definiowane przez oprogramowanie, zaczęły ten porządek odwracać.

I to jest jedna z największych zmian, o której mówi się zdecydowanie za rzadko.

Jeszcze kilkanaście lat temu aktualizacja samochodu kojarzyła się z wizytą w serwisie. Niektórzy do dziś to robią:) Nowy soft? Oczywiście – zapraszamy pana na 10:00 do serwisu. Aktualizacja potrwa 4 godziny 😉! Masakra!

Jak było?

Mechanik podłączał komputer. Czasem coś instalował. Czasem poprawiał błąd, którego kierowca nawet nie zauważył.

Nikt nie traktował tego jako wartości dodanej. To była po prostu swego rodzaju naprawa, lub poprawa czegoś co mogło działać lepiej.

Dzisiaj coraz więcej producentów wysyła nowe wersje oprogramowania przez internet.

OTA, czyli Over-the-Air, oznacza dokładnie to, co od lat znamy ze smartfonów

Samochód pobiera nowe oprogramowanie samodzielnie, wykorzystując połączenie z siecią komórkową lub Wi-Fi.

Bez wizyty w serwisie.

Umawiania terminu.

Bez zostawiania auta na cały dzień.

Jeszcze niedawno wydawało się to czymś futurystycznym. Dzisiaj staje się standardem.

Tesla pokazała światu, że samochód może regularnie otrzymywać nowe funkcje po zakupie.

Później podobną drogą zaczęli podążać kolejni producenci. BMW, Mercedes-Benz, Volvo, Polestar, Hyundai, Kia, Ford czy Volkswagen rozwijają własne systemy aktualizacji OTA, choć ich możliwości i zakres zmian różnią się w zależności od modelu oraz architektury elektronicznej pojazdu.

I właśnie tutaj warto zatrzymać się na chwilę. Bo wokół OTA narosło wiele uproszczeń. Nie każda aktualizacja dodaje nowe funkcje. Część z nich poprawia bezpieczeństwo. Inne eliminują błędy.

Jeszcze inne optymalizują zarządzanie energią, komunikację między sterownikami czy stabilność systemów multimedialnych.

To trochę jak z telefonem.

Nie każda nowa wersja systemu zmienia wygląd ekranu

Ale bardzo często sprawia, że wszystko działa po prostu lepiej.

Przez ostatnie lata sam wielokrotnie obserwowałem, jak producenci rozwijają swoje samochody już po ich sprzedaży.

Pamiętam aktualizacje, które poprawiały planowanie tras z uwzględnieniem ładowania.

Inne usprawniały działanie pomp ciepła.

Jeszcze inne przyspieszały uruchamianie systemu multimedialnego albo zmieniały sposób zarządzania baterią w niskich temperaturach.

Wszystkie one razem sprawiają, że po dwóch czy trzech latach użytkowania samochód często działa lepiej niż w dniu odbioru z salonu.

I właśnie to wydaje mi się największą rewolucją. Kiedyś 8-10 letnie auto to był staroć. Dziś 8 czy 10 letnią Teslą pojedziesz na drugi koniec Europy a Twoje auto zaplanuje podróż, znajdzie ładowarki, powie ci ile czasu się na nich ładować, utrzyma zadaną temperaturę w kabinie podczas upałów, lub podgrzeje ją wzimne dni. Przewidzi z jamim stanem naładowania dotrzesz do celu, a jadąc weźmie pod uwagę opady, kierunek wiatru, czy wysokość nad poziomem morza.

Auto stało się lepsze i mądrzejesze mimo że minęła dekada… i właśnie to jest niesamowite! Bez dwóch zdań.

Nie oznacza to oczywiście, że każda aktualizacja jest idealna

Każdy użytkownik smartfona wie, że czasami nowa wersja oprogramowania potrafi wprowadzić również nowe błędy.

Dlatego producenci samochodów stosują znacznie bardziej rygorystyczne procedury testowania niż firmy tworzące aplikacje mobilne.

W końcu tutaj stawką nie jest zawieszający się komunikator.

Tutaj mówimy o pojeździe ważącym często ponad dwie tony. Potrafiącym rozpędzić się od 0-100 km/h w niecałe 5 sekund. Tu nawet nie musi być bezpiecznie, tu po prostu MA BYĆ bezpiecznie – bez żadnych dyskusji.

Z tego powodu aktualizacje dotyczące systemów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przechodzą szczególnie rozbudowany proces walidacji, a wiele sterowników nadal wymaga specjalnych procedur lub aktualizacji wykonywanych w autoryzowanym serwisie.

OTA nie zastępuje więc całkowicie wizyt w ASO.

Ale bardzo skutecznie ogranicza ich liczbę. Oprócz Tesli – ale to wiecie już od dawna.

To, co najbardziej fascynuje mnie w tej technologii, to zmiana sposobu myślenia o samochodzie.

Jeszcze niedawno producent kończył swoją pracę w chwili przekazania kluczyków.

Dzisiaj tak naprawdę wtedy dopiero zaczyna

Każda aktualizacja jest kolejnym etapem rozwoju produktu. Każdy nowy algorytm może poprawić komfort jazdy. Każda optymalizacja może skrócić czas reakcji systemu albo zwiększyć wygodę codziennego użytkowania.

Samochód przestaje być zamkniętym projektem. Staje się platformą, która dojrzewa razem z użytkownikiem.

To również ogromna zmiana dla całej branży motoryzacyjnej. Jeszcze kilka lat temu największym wydarzeniem była premiera nowego modelu.

Dzisiaj równie dużym zainteresowaniem potrafi cieszyć się informacja o nowej wersji oprogramowania.

Brzmi dziwnie?

Być może.

Ale wystarczy spojrzeć na fora internetowe właścicieli samochodów elektrycznych. W tym na nasze teslowe grupy:)

Często więcej emocji wywołuje wiadomość o nowym OTA niż kolejna wersja tego samego modelu. Bo każdy liczy na to, że jego samochód zyska coś nowego.

I coraz częściej rzeczywiście zyskuje.

Czy to oznacza, że za kilka lat wszystkie samochody będą rozwijały się w ten sposób?

Myślę, że ten proces już się rozpoczął.

Architektura elektroniczna nowych pojazdów coraz bardziej przypomina komputery na kołach, a nie zbiór niezależnych sterowników.

To otwiera drogę do znacznie szerszego wykorzystania aktualizacji OTA. Nie tylko w samochodach elektrycznych. Coraz częściej również w nowoczesnych modelach spalinowych i hybrydowych.

Kiedyś samochód opuszczał fabrykę jako produkt skończony.

Dzisiaj coraz częściej wyjeżdża z niej jako produkt, który będzie rozwijał się jeszcze przez wiele kolejnych lat.

I chyba właśnie to najbardziej zmienia nasze podejście do motoryzacji. Bo pierwszy raz od ponad stu lat kupujemy samochód, który nie tylko się starzeje.

On potrafi również… uczyć się nowych rzeczy.

A to jeszcze do niedawna wydawało się scenariuszem rodem z filmów science fiction.

Dzisiaj wystarczy zaparkować, podłączyć auto do ładowania i zaakceptować komunikat o nowej aktualizacji.

Resztą zajmie się oprogramowanie. Właśnie… już Wam wskoczył najnowszy soft? Lepiej sprawdźcie😉!!!

WhatsApp WhatsApp us