DENZA Z. Chińczycy właśnie rzucili rękawicę Porsche. I tym razem nie chodzi wyłącznie o cenę…

DENZA Z. Chińczycy właśnie rzucili rękawicę Porsche. I tym razem nie chodzi wyłącznie o cenę…

DENZA Z, czyli jak Chińczycy rzucili rękawicę Porsche i nie tylko. I tym razem nie chodzi wyłącznie o cenę auta…

Jeszcze kilka lat temu wielu europejskich producentów patrzyło na chińskie samochody z lekkim uśmiechem.

Owszem, były coraz lepsze. Coraz nowocześniejsze. Ale kiedy rozmowa schodziła na supersamochody, emocje kończyły się równie szybko, jak się zaczynały. Ferrari było Ferrari. Porsche było Porsche. Lamborghini pozostawało Lamborghini.

Dziś ten świat zaczyna się zmieniać, bo Chińczycy cisnął wynik… dosłownie.

I to ten zarezerwowany do tej pory dla Europy.

Nie dlatego, że europejskie marki nagle przestały budować świetne samochody – chodzi oczywiście o supersamochody. Nie zwykłe auta o miernych osiągach, w których jeździmy po mieście, czy odwozimy dzieci do szkoły.

Do gry na polu super aut wszedł zawodnik, którego jeszcze kilka lat temu nikt nie traktował poważnie.

Nazywa się BYD.

A właściwie… DENZA, ale zbudował ją BYD, czyli chiński hegemon motoryzacyjny o którym jeszcze dekadę temu mało kto słyszał.

To nie jest zwykły kolejny chiński samochód

Przyznacie sami, że to auto może się podobać…

Wygląda jak auto stworzone po to, by pokazać światu, do czego doszedł dziś chiński przemysł motoryzacyjny. I dlatego zapewne mamy tu liczby, które jeszcze niedawno wydawały się absurdem.

Kiedy przeczytałem pierwsze dane techniczne, przez chwilę zastanawiałem się, czy nie powinno tu być jakiegoś przecinka😉. 1604 KM. 1240 Nm momentu obrotowego. Trzy silniki elektryczne. Napęd na cztery koła.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,25 sekundy, a w wersji Racing – z odpowiednim ogumieniem – nawet w 1,96 sekundy.

Prędkość maksymalna do 350 km/h.

Jeszcze kilka lat temu takie liczby były zarezerwowane dla Rimaca Nevera czy hipersamochodów kosztujących kilka milionów euro.

Dzisiaj pokazuje je marka, która jeszcze niedawno kojarzyła się głównie z sedanami i vanami. No i teoretycznie mamy takie super auto, w sensie osiągów oczywiście… od Tesli. Nazywa się ROADSTER. Wygląda super, ale tak samo wyglądała lata temu, kiedy pokazano ją po raz pierwszy. I na tym poprzestano. Pokazano i miała być produkowana. Do dziś nie jest. Czy BYD swój supersamochód od razu wprowadzi do produkcji? Zobaczymy… Jak na razie można składać zamówienia a dostawy zapowiedziane są już na koniec tego roku. Interesujące!

Niesamowita moc to tylko połowa historii

Najłatwiej zachwycić się końmi mechanicznymi. Znacznie trudniej zbudować samochód, który będzie potrafił tę moc wykorzystać.

Dlatego Denza Z otrzymała platformę e³ Sports Car Platform.

Każde z tylnych kół napędza osobny silnik, co pozwala niezwykle precyzyjnie sterować momentem obrotowym. Do tego dochodzi zawieszenie DiSus-M z amortyzatorami magnetoreologicznymi, które potrafią zmieniać swoją charakterystykę w ciągu milisekund.

Całość uzupełnia druga generacja akumulatorów Blade Battery z technologią Cell-to-Body, w której bateria jest integralnym elementem konstrukcji samochodu. Zwiększa to sztywność nadwozia i poprawia bezpieczeństwo.

Najbardziej szokuje jednak… bateria

Przez lata przyzwyczailiśmy się do prostego schematu.

Supersamochód elektryczny oznacza ogromny akumulator. Denza poszła inną drogą. Akumulator ma około 76 kWh. Nie jest więc rekordowo duży.

Sekret tkwi gdzie indziej.

To nowa generacja baterii Blade oraz architektura umożliwiająca ekstremalnie szybkie ładowanie FLASH Charging.

Producent deklaruje możliwość uzupełnienia energii od 10 do 70% w około 5 minut, a od 10 do 97% w około 9 minut. Jeśli te parametry potwierdzą się w niezależnych testach, będzie to jeden z największych przełomów ostatnich lat w elektromobilności. Na razie są to jednak deklaracje producenta i warto poczekać na ich praktyczną weryfikację.

Jednak pomyślcie… auto, które zużywa dużo energii, bo tak zapewne będzie, jednak mogące naładowac się do pełna w 9 minut. Czyli na jednym ładowaniu za daleko nie pojedziemy, ale nie o to chodzi. Ważne żeby po drodze znaleźć tylko szybką ładowarkę. Bo jeśli nie, cóż może być krucho:) Ale bądźmy dobrej myśli. W końcu infrastruktura ładowania też się rozwija, dość prężnie. A przy takich parametrach uzupełnienie energii w naszej baterii, to jak zatankowanie spaliniaka z wizytą w WC😉.

Europa przestaje rozdawać karty… niestety

To chyba najciekawszy wniosek.

Jeszcze dekadę temu europejscy producenci wyznaczali kierunek rozwoju samochodów sportowych.

Dzisiaj coraz częściej muszą reagować na to, co pokazują firmy z Chin.

BYD nie ogranicza się już do konkurowania ceną. Nie próbuje kopiować stylistyki. Nie chce być „tańszą alternatywą”.

Próbuje zbudować własny segment premium, wykorzystując technologie, których wielu producentów dopiero się uczy.

To zupełnie nowa sytuacja.

Goodwood nie był przypadkiem

Premiera podczas Goodwood Festival of Speed również mówi bardzo wiele.

To jedno z najważniejszych wydarzeń motoryzacyjnych świata. Nie wybiera się go przypadkowo.

BYD doskonale wiedział, gdzie powinien pokazać swój najbardziej spektakularny model.

Nie w Szanghaju.

Nie w Shenzhen.

Tylko w miejscu, gdzie od dziesięcioleci spotykają się Ferrari, McLaren, Aston Martin, Porsche i cała europejska motoryzacyjna elita.Ta najszybsza elita.

To był komunikat ze strony chińskiego producenta.

„Przyjechaliśmy grać w tej samej lidze.”

Czy Porsche i Ferrari mają się czego bać?

Jeszcze nie.

Marki premium sprzedają coś więcej niż osiągi. Sprzedają historię.

Emocje.

Dziedzictwo.

Marzenia.

To wartości, których nie buduje się w kilka lat.

Ale technologia?

Tutaj dystans między Europą a Chinami kurczy się z zadziwiającą szybkością.

Jeszcze kilka lat temu Chińczycy uczyli się od europejskich producentów. Dziś chyba właściwie można powiedzieć, że już nas przegonili. Teraz my będziemy się uczyć od nich. Smutne – ale zaczyna to wyglądać coraz bardziej właśnie w ten sposób.

Bo dzisiaj coraz częściej to Europa z uwagą obserwuje, co pokażą chińskie firmy podczas kolejnych premier.

I to jest zmiana, której nie da się już zatrzymać.

To nie samochód jest najważniejszy

Paradoksalnie Denza Z nie musi sprzedać się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.

Nie o to tutaj chodzi.

Ten model jest wizytówką możliwości całego koncernu BYD.

Pokazuje światu, że firma potrafi budować nie tylko miejskie hatchbacki, rodzinne SUV-y czy autobusy elektryczne.

Potrafi również stworzyć samochód, który osiągami zaczyna flirtować z hipersamochodami.

I właśnie dlatego Denza Z może okazać się znacznie ważniejsza dla przyszłości elektromobilności, niż wskazywałaby liczba sprzedanych egzemplarzy.

Bo ten rynek działa właśnie tak. To co dziś montują w autach za grubą kasę, jutro trafia do mieszczucha za 30 tysięcy euro. Ale nie spodziewajmy się 1600 koni w miejskim aucie:) Chodzi o inne rozwiązania, jak choćby ładowanie. To jest mega ciekawy temat, jeśli chodzi o EV. Bo kto nie chciałby naładować swojego EV w 9 minut? Niezależnie od wielkości baterii czy ilości gotówki wydanej na auto?

Fot: x.comthinkercar, x.com/Zero2Turbo

Denza Z9 GT w Europie – chiński producent wchodzi do segmentu premium EV bez kompleksów

Denza Z9 GT w Europie – chiński producent wchodzi do segmentu premium EV bez kompleksów

Denza Z9 GT w Europie – chiński producent wchodzi do segmentu premium EV bez kompleksów.

Nie debiut, tylko wejście do gry o najwyższą stawkę, a poza tym chiński producent dotrzymał obietnicy, organizując premierowe wydarzenie w historycznym Palais Garnier, czyli w eleganckim gmachu opery. Zgodnie z hasłem przewodnim „Technologia napędza elegancję”

Denza ma być szybka ale też zwiewna niczym baletnica… zresztą zdjęcia mówią same za siebie😉

Była i śmietanka towarzyska a występy w części artystycznej były podobno wręcz niesamowite

Premiera Denza Z9 GT w Europie nie jest przypadkowym ruchem ani testem rynku. To element szerszej strategii BYD, który jasno pokazuje kierunek: segment premium nie jest już zarezerwowany wyłącznie dla europejskich marek.

Oficjalna prezentacja modelu odbyła się w kwietniu 2026 roku w Paryżu. Równolegle zapowiedziano rozbudowę sieci sprzedaży – nawet do 30 krajów i około 150 punktów dealerskich jeszcze w tym roku.

To bardzo ważny sygnał:
Denza nie „sprawdza”, czy się uda. Denza zakłada, że ma produkt gotowy na Europę.

Czym właściwie jest Denza i gdzie celuje Z9 GT?

Denza to marka pozycjonowana wyżej niż standardowe modele BYD, ale poniżej najbardziej luksusowej linii Yangwang. W praktyce oznacza to segment, w którym liczy się już nie tylko cena i zasięg, ale przede wszystkim:
• jakość wykonania
• technologia
• osiągi
• doświadczenie użytkownika

Model Z9 GT celuje bezpośrednio w klasę elektrycznych grand tourerów – czyli samochodów łączących osiągi, komfort i zdolność do pokonywania długich tras.

To segment, w którym konkurencja jest bardzo wymagająca. I właśnie dlatego ten debiut jest tak istotny.

Dane techniczne: poziom, który trudno ignorować

Zacznijmy od faktów, bo to one definiują ten samochód.

Napęd i osiągi

W topowej konfiguracji Denza Z9 GT oferuje:
• trzy silniki elektryczne
• moc systemową do ok. 1156 KM (850 kW)
• przyspieszenie 0–100 km/h w około 2,7 sekundy
• moment obrotowy przekraczający 1200 Nm

To parametry, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla supersamochodów. tylko i wyłącznie…

Akumulator i zasięg
• pojemność baterii: ok. 122,5 kWh (około 118 kWh netto)
• deklarowany zasięg: około 600 km WLTP

To poziom, który wpisuje się w segment premium – bez kompromisów, ale też bez „magicznych” obietnic.

Wnętrze również nie odstaje od aspektów technicznych. jest nowoczesne i może się podobać, zobaczcie sami.

Wersja hybrydowa (plug-in)

Obok wersji w pełni elektrycznej dostępna będzie także odmiana DM-i:
• bateria: ok. 63,8 kWh
• zasięg elektryczny: do 203 km WLTP
• zasięg całkowity: ok. 800 km

To bardzo ciekawy ruch strategiczny. Denza nie zamyka się na jedną technologię – daje klientowi wybór w zależności od realnych warunków użytkowania. Choć po co komu hybryda, jeśli auto oferuje…

Flash Charging: największy potencjał i największe wyzwanie

Najgłośniejszym elementem premiery jest technologia ultraszybkiego ładowania.

Deklaracje są imponujące:
• ładowanie od 10 do 70% w około 5 minut
• niemal pełne ładowanie w mniej niż 10 minut
• maksymalna moc nawet 1500 kW

Jeśli spojrzeć czysto technicznie – to przełom.
Problem w tym, że technologia pojazdu to tylko jedna strona równania.

Rzeczywistość europejska

Na dziś infrastruktura w Europie:
• nie obsługuje takich mocy
• rozwija się, ale w znacznie wolniejszym tempie

BYD zapowiada rozwój własnej sieci „Flash Charging”, ale to proces, który potrwa lata.

Wniosek?

To nie jest „pusta obietnica”.
To raczej technologia wyprzedzająca infrastrukturę, która dopiero będzie ją doganiać. no cóż, taka to już jest ta nasza stara dobra ale nieco skostniała Europa😉!

Platforma e³ – realna przewaga technologiczna

Z9 GT bazuje na platformie e³, która jest jednym z najmocniejszych argumentów tego modelu.

Najważniejsze elementy:
• trzy niezależne silniki z pełną kontrolą momentu
• zaawansowane zarządzanie dynamiką (VMC)
• skrętna tylna oś
• funkcje zwiększające manewrowość:
• jazda „krabem”
• możliwość obrotu w miejscu

To nie są dodatki pod marketing.
Przy dużym, ponad 5-metrowym aucie takie rozwiązania realnie wpływają na codzienne użytkowanie.

Cena: poziom, który zmienia sposób postrzegania marki

Denza Z9 GT w Europie została wyceniona na:
• ok. 115 000 euro za wersję elektryczną
• ok. 101 000 euro za wersję plug-in

W Polsce ceny w złotych to odpowiednio 511 700 złotych za EV, oraz 447 200 złotych, za wersję plug-in.

To kluczowy moment analizy!

Przy tej cenie klient:
• nie porównuje auta z „tańszymi alternatywami”
• tylko zestawia je z topowymi modelami segmentu premium

Czyli Denza nie walczy ceną.
Ona próbuje wygrać technologią i parametrami. A przyznacie sami, że takie parametry to marzenie każdego użytkownika EV. Ładowanie w kilka minut z przeogromną mocą? Kto by tego nie chciał w swoim aucie. Ja bym chciał i to zdecydowanie😉!

Jest jednak spore „ALE” i nie chodzi tu o rodzaj piwa

Pamiętacie nasz tekst o tym aucie, kiedy było prezentowane w Mediolanie? A nasza klientka Natalia była obecna na prezentacji? Były też tam ceny, tak… i prezentowały się one tak:

W Chinach ceny Denza Z9 GT zaczynają się od: 
• PHEV Pro: 334 800 juanów (~181 000 zł) 
• PHEV Ultra: 414 800 juanów (~225 000 zł) 
• BEV Pro: 354 800 juanów (~192 000 zł)
• BEV Ultra: 384 800 juanów (~208 000 zł)

Jak widzicie nasz poziom cen, mocno różni się od tego co mają wyjąć ze swojej kieszeni chińscy konsumenci. U nas trzeba do tych kieszeni sięgnąć i to zdecydowanie głębiej. przykre ale prawdziwe…😟

Podsumowanie: poważny gracz w segmencie premium EV

Denza Z9 GT nie jest eksperymentem ani ciekawostką z Chin… już nie.

To:
• dopracowany technologicznie samochód
• przemyślana strategia wejścia na rynek
• jasny sygnał dla europejskich producentów

Najważniejsze jednak jest to, że to auto zmienia punkt odniesienia – szczególnie w obszarze ładowania i integracji systemów napędowych.

Jeśli zapowiedzi dotyczące infrastruktury zostaną zrealizowane, Denza może realnie wpłynąć na kierunek rozwoju całego rynku EV w Europie. W końcu wszystkim nam, czyli użytkownikom aut EV zależy na tym aby było super nowocześnie, bardzo wygodnie, mega szybko i żeby wciskało w fotel, kiedy najdzie nas na to ochota… Denza zdaje się dawać to wszystko w pakiecie. Niestety za dość dużą ilość środków płatniczych😉!

Fot: Denza, BYD

WhatsApp WhatsApp us