FSD V14 Lite dla starszych Tesli. Wszystko, co warto wiedzieć

FSD V14 Lite dla starszych Tesli. Wszystko, co warto wiedzieć

Tesla nie porzuciła starszych samochodów. Ale właśnie pokazała, gdzie przebiega granica ich możliwości. Gdy wszyscy patrzyli na Robotaxi, Tesla zrobiła coś znacznie ważniejszego. Dla wielu z nas, czyli użytkowników starszych modeli aut Tesli.

Przez ostatnie miesiące większość uwagi skupiała się na Robotaxi, sztucznej inteligencji i komputerze AI4. W cieniu tych wydarzeń pozostawała jednak grupa kierowców, która przez lata była fundamentem sukcesu Tesli.

To właściciele samochodów wyposażonych w komputer Hardware 3, czyli HW3.

Miliony aut sprzedanych na całym świecie. Samochody, które jeszcze kilka lat temu Elon Musk przedstawiał, jako gotowe na przyszłość autonomicznej jazdy. Potem przyszła rzeczywistość. Wiemy co się stało i jak to przebiegało. Sieci neuronowe zaczęły rosnąć szybciej niż możliwości komputerów montowanych w starszych modelach. Tesla otwarcie przyznała, że HW3 nie będzie w stanie obsłużyć pełnej, nienadzorowanej autonomii.

Dla wielu właścicieli brzmiało to jak koniec historii, ale…

Okazuje się, że był to dopiero początek nowego rozdziału😉!

Tesla właśnie rozpoczęła wdrażanie FSD v14 Lite – specjalnie przygotowanej wersji swojego najnowszego systemu, dla samochodów wyposażonych w HW3. I choć nazwa sugeruje kompromis, rzeczywistość pokazuje coś znacznie ciekawszego.

Pokazuje bowiem, jak daleko można przesunąć granice starszego sprzętu dzięki odpowiednio zaprojektowanej sztucznej inteligencji, i odpowiedniemu oprogramowaniu.

To nie jest zwykła aktualizacja

Na pierwszy rzut oka łatwo pomyśleć, że Tesla po prostu przygotowała okrojoną wersję FSD v14.

Ale to byłoby zbyt duże uproszczenie. 

Inżynierowie Tesli zastosowali rozwiązanie określane jako „distillation”, czyli proces, w którym mniejszy model AI uczy się zachowania większego modelu działającego na nowszym sprzęcie.

Mówiąc obrazowo…

To trochę tak, jakby doświadczony pilot, przez tysiące godzin uczył młodszego kolegę podejmowania decyzji. Młodszy nie ma takiej wiedzy ani takich możliwości, ale z czasem zaczyna reagować bardzo podobnie.

Dokładnie w ten sposób HW3 korzysta z doświadczeń rozwijanych dla platformy AI4, czyli znacznie nowszych.

Nie otrzymuje całej mocy obliczeniowej.

Otrzymuje sposób myślenia wypracowany przez nowszy system. A to, jak się okazuje, jest bardzo sprytne posunięcie.

Sztuczna inteligencja wygrała z ograniczeniami sprzętu… przynajmniej częściowo

Jeszcze kilka lat temu dominowało przekonanie, że rozwój autonomii zależy przede wszystkim od coraz mocniejszych komputerów.

Tesla pokazuje dziś coś bardziej interesującego i jakże innego od standardowego myślenia.

Coraz większą rolę zaczyna odgrywać jakość samego modelu AI.

Elon Musk zwrócił uwagę, że komputer HW3 dysponuje zaledwie około 15% efektywnej przepustowości pamięci względem AI4. To ogromna różnica. Mimo tego inżynierom udało się przenieść znaczną część zachowań nowego systemu na starszą platformę.

To nie oznacza, że ograniczenia zniknęły.

One nadal istnieją.

Ale coraz wyraźniej widać, że nowoczesna sztuczna inteligencja potrafi wycisnąć ze starszego sprzętu znacznie więcej, niż jeszcze niedawno wydawało się możliwe.

Kierowcy dostają funkcje, na które czekali od miesięcy

Najbardziej odczuwalne zmiany nie dotyczą jednak samych algorytmów.

Dotyczą codziennego korzystania z samochodu.

FSD v14 Lite pozwala rozpocząć autonomiczną jazdę już z miejsca parkingowego. Samochód potrafi sam wycofać, przełączyć „bieg” i płynnie rozpocząć jazdę.

Pojawiają się również nowe opcje wyboru miejsca zakończenia podróży. Kierowca może zdecydować, czy samochód powinien zatrzymać się przy krawężniku, na podjeździe, na ulicy czy na parkingu.

Do starszych modeli trafiają także profile prędkości znane z nowszych wersji FSD, poprawione zachowanie podczas zmiany pasów, lepsza reakcja na pieszych, skrzyżowania oraz bardziej naturalne prowadzenie pojazdu.

Dla wielu użytkowników oznacza to największy skok jakościowy od ponad roku. Może w końcu zniknął upierdliwości znane z aut Tesli. Choćby mocno denerwujący wszystkich Phantom Braking.

Ale Tesla niczego nie ukrywa

Najciekawsze jest jednak to, czego… nie ma.

Tesla nie próbuje udawać, że HW3 nagle stał się równoważny AI4.

Nie stał się.

FSD v14 Lite nie obsługuje pełnej architektury wykorzystywanej przez Robotaxi. Brakuje części nowych funkcji związanych z inteligentnym Summon, nie pojawia się również pełna aplikacja autonomicznej jazdy znana z nowszych platform.

Starsza wersja hadware po lewej i najnowsza po HW4 po prawej

Co ważniejsze, sama Tesla już wcześniej jasno przyznała, że HW3 nie osiągnie poziomu pełnej autonomii bez nadzoru kierowcy. W przyszłości rozwiązaniem mają być modernizacje sprzętu dla kwalifikujących się użytkowników, ale na razie FSD v14 Lite pozostaje pomostem między starą a nową generacją systemów.

To zapowiedź czegoś znacznie większego

Patrząc szerzej, ta aktualizacja nie jest historią o Tesli. Tak naprawdę to historia o kierunku, w którym rozwija się cała sztuczna inteligencja.

Jeszcze niedawno uważaliśmy, że każda nowa generacja AI wymaga całkowicie nowego sprzętu.

Dziś coraz częściej okazuje się, że równie ważne staje się optymalizowanie modeli i przenoszenie wiedzy, pomiędzy kolejnymi generacjami. Coś jak odpalenie gry z najnowszej generacji konsol na nieco starszym sprzęcie. Choć nie pamiętam dokładnie czy to było możliwe? Może Wy pamiętacie? Ale myślę, że wiecie o co chodzi i jaki zamysł przyświeca Tesli.

Nie zawsze potrzebujemy większego procesora. Czasem wystarczy mądrzejszy algorytm. To podejście może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla samochodów autonomicznych, ale również dla robotyki, urządzeń IoT czy elektroniki użytkowej.

Przez lata Tesla była krytykowana za składanie zbyt odważnych obietnic dotyczących autonomicznej jazdy. Część tej krytyki była uzasadniona. Znane są określenia takie jak Elon Time, czy Tesla Time.😉

FSD rozwija się wolniej, niż zapowiadano. Robotaxi nadal przechodzi kolejne etapy wdrożeń. HW3 okazał się mniej przyszłościowy, niż zakładano kilka lat temu.

Ale jednocześnie trudno nie docenić wysiłku, jaki firma wkłada w utrzymanie milionów starszych samochodów przy życiu.

Zamiast powiedzieć właścicielom: „kupcie nowe auto”, Tesla postanowiła wykorzystać możliwości sztucznej inteligencji, do przedłużenia życia istniejącej platformy.

Czy to wystarczy? Dla jednych tak. Dla innych nie. Jak to w życiu bywa.

Jedno jest jednak pewne.

FSD v14 Lite pokazuje, że przyszłość autonomii nie będzie zależeć wyłącznie od coraz mocniejszych komputerów.

Coraz częściej będzie zależeć od tego, jak inteligentnie nauczymy sztuczną inteligencję wykorzystywać to, co już mamy. Bo prawdopodobnie będzie ona mogła wycisnąć znacznie więcej ze sprzętu, niż do tej pory myśleliśmy. Oczywiście pod naszym nadzorem😉… taką mam nadzieję.

Tesla tnie koszty na potęgę

Tesla tnie koszty na potęgę

Tesla po cichu zmienia HW4 – o co tu chodzi? Jak się okazuje amerykański producent szuka oszczędności dosłownie wszędzie. Nawet na płycie głównej komputera montowanego w autach tej marki. Nie wiem czy ktokolwiek by wpadł na taki pomysł?

Kilka dni temu w sieci pojawiły się informacje, że Tesla wprowadziła zmiany w komputerze FSD czwartej generacji, znanym jako HW4 lub AI4. Źródłem jest analiza Green’a – człowieka, który od lat rozbiera na czynniki pierwsze sprzęt Tesli a całość opisał portal Not a Tesla App. Historia wydaje się z pozoru nudna: jakieś drobne poprawki w elektronice. Ale jeśli przyjrzeć się bliżej, widać w tym charakterystyczną dla Tesli strategię, czyli ciągłe majstrowanie przy sprzęcie, nawet gdy produkt już jest w rękach klientów.

HW4 – czym różni się od poprzednika?

To tylko jedna z różnic między starszą wersją czyli HW3 a nowszą HW4. Dziś ta nowsza robi się już niestety, lekko przestarzała. Na scenę wkroczy niedługo najnowsze dziecko Tesli, wersja HW5.

HW4 to aktualna generacja komputera FSD, montowana w nowych Teslach od 2023 roku. W porównaniu do HW3 mamy tu więcej mocy obliczeniowej, większą pamięć, mocniejsze CPU i przede wszystkim architekturę z redundancją, czyli dwie jednostki obliczeniowe działające równolegle, żeby można było wykryć ewentualne niespójności.

Problem w tym, że już teraz pojawiają się głosy, że HW4 dochodzi do granic swoich możliwości. Sieci neuronowe rosną w tempie wykładniczym, a pamięć i przepustowość zawsze okazują się wąskim gardłem. Tesla jeszcze przez długi czas próbowała uruchamiać FSD na HW4 w trybie zgodności z HW3, ale to było tylko rozwiązanie przejściowe. Dziś różnica między generacjami staje się coraz bardziej widoczna.

Co Tesla zmieniła w HW4?

Według Green’a, najważniejsze zmiany to:
• usunięcie części złączy i elementów, które okazały się zbędne,
• rezygnacja z małych bateryjek podtrzymujących zegar RTC,
• wyeliminowanie osobnego przewodu masowego, przy założeniu, że wystarczy nadwozie auta.

Na pierwszy rzut oka to kosmetyka. W praktyce oznacza to uproszczenie produkcji, mniejsze ryzyko usterek montażowych i oczywiście niższy koszt jednostkowy. W produkcji masowej każda śrubka i każdy konektor liczą się w milionach dolarów. Szczególnie w przypadku, gdy twoja firma produkuje kilka milionów aut rocznie.

Dlaczego Tesla to robi?

Powody są trzy:
1. Koszt – Tesla zawsze szuka sposobów, żeby obniżyć cenę wytworzenia auta.
2. Prostota – mniej elementów, to mniej możliwych punktów awarii i łatwiejsza kontrola jakości.
3. Doświadczenie z flotą – jeśli dane z tysięcy samochodów pokazują, że pewien element nigdy nie jest potrzebny, to prędzej czy później znika.

To klasyczna optymalizacja. Tesla nie boi się ciągłych poprawek w trakcie produkcji. W przeciwieństwie do tradycyjnych producentów, którzy trzymają jedną wersję hardware’u przez kilka lat, tutaj zmiany wprowadza się z miesiąca na miesiąc. Jeśli możesz zaoszczędzić na pewnych komponentach powiedzmy 7 dolarów, jeśli je wyeliminujesz z auta. To produkując prawie 2 miliony samochodów rocznie oszczędzisz 14 milionów dolarów. Ktoś powie, że dla tesli to drobne. Być może, ale takich oszczędności można szukać w wielu elementach konstrukcyjnych auta. Cztery czy pięć takich „oszczędności” wygeneruje już dziesiątki milionów dolarów, których firma nie będzie musiała wydać.

Gdzie czają się ryzyka?

Nie wszystko wygląda tak różowo. Usuwając elementy zapasowe, Tesla zmniejsza margines tolerancji. Osobny przewód masowy to dodatkowe zabezpieczenie, jeśli go nie ma, cała instalacja staje się bardziej wrażliwa na potencjalne problemy.

Druga kwestia, to różnice między egzemplarzami. Samochody z 2023 roku mogą mieć inną wersję HW4, niż auta z 2025. Dla kierowcy to żadna różnica, dopóki wszystko działa. Ale w serwisie, czy przy ewentualnych akcjach serwisowych, może się okazać, że komputer komputerowi nierówny.

No i wreszcie przyszłość. HW4 już dziś ociera się o granice swoich możliwości. Jeśli Tesla za rok czy dwa, wprowadzi jeszcze cięższe sieci neuronowe, może się okazać, że trzeba będzie przejść na HW5. A wtedy uproszczony HW4, stanie się ślepą uliczką, wystarczającą na teraz, ale bez perspektywy rozwoju.

Co to wszystko oznacza dla właścicieli Tesli?

Na razie niewiele. Samochody działają tak samo, niezależnie od tego, czy mają „pełne” HW4, czy wersję po cięciach. Różnice wyjdą na jaw dopiero przy serwisie, ewentualnych awariach albo w momencie, gdy Tesla ogłosi kolejny przeskok sprzętowy.

To jednak pokazuje filozofię firmy: ciągła ewolucja, brak sztywnego cyklu „generacji”, nieustanne poprawki. Czasem to działa na plus, bo sprzęt jest coraz lepszy i tańszy. Czasem na minus, bo klienci mogą czuć się zdezorientowani, że ich egzemplarz różni się od tego kupionego pół roku później.

Podsumowanie

Tesla znów udowadnia, że traktuje swoje samochody jak żywy organizm. Zmienia, poprawia, upraszcza. HW4 w nowej wersji, jest tańsze i prostsze w produkcji, ale niekoniecznie bardziej przyszłościowe. Dla kierowcy różnica jest niewidoczna, ale dla inżynierów i serwisów, już tak.

To kolejny sygnał, że granice HW4 są blisko i wcześniej czy później czeka nas HW5. A wtedy pytanie będzie jedno: czy obecni właściciele HW4 dostaną upgrade, czy zostaną z komputerem, który już w momencie zakupu, był tylko etapem przejściowym?

WhatsApp WhatsApp us